Rozmowa kwalifikacyjna. Dla jednych ogromny stres, dla innych wyzwanie czy też chwila prawdy. Jak sobie na niej poradzić? Czy istnieją jakieś metody, które pomogą przekonać rekrutera, że jesteśmy najlepszym kandydatem i odpowiednią osobą na to stanowisko?

Tak i nie. Jeśli myślisz, że podam Ci dziś gotową recepturę na sukces na każdej rozmowie to wiedz, że taka nie istnieje. Jeśli natomiast szukasz inspiracji i wskazówek, jak zwiększyć swoje szanse, czytaj dalej. Kiedyś brałem udział w wielu rozmowach tego typu w charakterze kandydata. Dziś często prowadzę je będąc po drugiej stronie. Ten artykuł jest zbiorem przemyśleń i obserwacji z tych właśnie rozmów.

Poniżej znajdziesz 4 ważne zasady. Jeśli się do nich zastosujesz, unikniesz błędów, jakie popełnia zdecydowana większość kandydatów przychodzących na rozmowę kwalifikacyjna.

  1. Nie zepsuj CV. Wiele mówi i pisze się o tym, jak przygotować dobre CV itd. Tak, to ważne. Warto jednak zestawić to z badaniami pokazującymi, że rekruterzy poświęcają na zapoznanie się z dokumentem mniej niż 5 sekund! Co to oznacza? CV nie da Ci pracy! Nie sprawi, że od razu zostaniesz przyjęty z bukietem kwiatów. Rozmowa kwalifikacyjna to przede wszystkim ROZMOWA, a CV jest tylko podstawą, materiałem do pytań i rozpoczęcia konwersacji. Pamiętaj jednak, że z drugiej strony złe CV może wyrządzić wiele szkody. Rozbudowana szata graficzna, starannie dobrana czcionka i idealne wcięcia pokazują szacunek do pracodawcy (przeznaczyłeś dużo czasu na przygotowanie dokumentu – to działa na plus), jednak literówki, błędy merytoryczne czy niespójności z góry skazują cię na porażkę. Pod tym kątem życie jest niesprawiedliwe, zepsuć jest dużo łatwiej niż zbudować. Dlatego przed rozmową sprawdź dobrze swój dokument, daj go do przejrzenia znajomemu. Jeśli kilka niezależnych osób nie znajdzie żadnej wpadki, jest duża szansa, że jej tam nie ma. Ciekawe CV zwiększa szanse, fatalne – obniża je do zera.
  2. Wyróżnij się. Zastanawiałeś się kiedyś, ile rozmów takich jak Twoja odbywa osoba rekrutującą? Kilka dziennie? Kilkaset w skali roku? Po ilu czuje się zmęczona lub znudzona? Życzę ci, żebyś zawsze trafiał na kompetentnych i wytrwałych rekruterów, którzy do każdego kandydata podchodzą z takim samym zaangażowaniem, niezależnie od tego, ile rozmów odbyli danego dnia. Ale człowiek to tylko człowiek, ma prawo być zmęczony i ma prawo się nudzić! Zwłaszcza, gdy siedemnasty raz z rzędu słyszy, że ten kandydat jest właśnie tym właściwym, ponieważ „jest ambitny i chce się rozwijać”. Żeby uzmysłowić sobie, jak on się wtedy czuje, przypomnij sobie następująca sytuację. Odbierasz połączenie z nieznanego, najczęściej stacjonarnego, numeru i słyszysz „dzień dobry, tej strony Jan Kowalski, firma X, na wstępie informuję, że rozmowa jest rejestrowana, czy mogę zająć chwile aby przedstawić ofertę, jaką przygotowaliśmy specjalnie dla Pani/Pana?”. Pamiętasz, co wtedy czujesz? No właśnie. Dokładnie to samo czuje osoba rekrutującą, która po raz kolejny słyszy te same hasła, które nic nie wnoszą i nic nie mówią o kandydacie. Jeśli nie chcesz być wrzucony to jednego worka z innymi kandydatami, wyróżnij się! Zrób coś zaskakującego, bądź oryginalny, pokaż, że jesteś inny niż wszyscy. W ten sposób wzbudzisz zainteresowanie rozmówcy. Przykładowo, z mojego doświadczenia wynika, że około 90 procent ludzi interesuje się podróżami (albo tylko tak piszą). Super, wybitnie oryginalne i pięknie wygląda w punkcie „zainteresowania”. Ale naprawdę nieliczni kandydaci pokazali, że fascynują ich jakieś konkretne rejony świata (Meksyk, Daleki Wschód, śladami Napoleona), formy podróżowania (na stopa, tanie loty i łapanie okazji, namiot) czy aspekty podróży (historia zwiedzanych miejsc, ciekawostki turystyczne, lokalne potrawy i trunki). Po takich osobach widać pasję, od razu chce się z nimi rozmawiać i to właśnie o nich się pamięta podczas podsumowania rekrutacji i wybierania najlepszych. Dlaczego? Ponieważ się wyróżnili.
  3. Pokaż korzyść. Dla przypomnienia, o tym czym jest korzyść i jakie ma zastosowanie, pisałem TUTAJ. Bardzo często na rozmowach o pracę pada pytanie „dlaczego mam panią/pana zatrudnić?” Tutaj klasyki to „bo jestem ambitny”, „bo chcę się rozwijać”, „bo chcę zdobyć doświadczenie”, „bo myślę, że dam sobie radę” (swoją drogą to brzmi wybitnie przekonująco).
    W głowie rekrutującego pojawia się wtedy proste pytanie: NO I CO Z TEGO? Co pracodawca zyska na tym, że ty chcesz się rozwijać i zdobyć doświadczenie? Biznes to biznes, jest brutalny i rządzi się swoimi prawami. Jeśli pracodawca (bądź osoba reprezentująca go na rozmowie, czyli rekruter) nie widzi korzyści z zatrudnienia danego kandydata, to go nie zatrudni! Co to oznacza dla ciebie, starającego się o pracę? Pokaż korzyści, jakie twój przyszły pracodawca będzie miał z tego, że przyjmie właśnie ciebie. Pamiętaj, korzyści są subiektywne, wiec dopasuj je do drugiej strony. Jeśli starasz się o stanowisko w zespole sprzedażowym, pokaż, że w bezpośredni sposób zwiększysz przychody firmy. Jeśli chcesz być sekretarką, pokaż, że twój przyszły szef dzięki tobie będzie miał mniej spraw na głowie, a przez to więcej czasu na rozwijanie swojego biznesu. Jeśli chcesz być programistą, pokaż, że twój wkład do zespołu nie ograniczy się do tworzonych linii kodu, ale też poprawi atmosferę i zwiększy wydajność i efektywność otoczenia. Wczuj się w rolę pracodawcy i pomyśl, co chciałbyś usłyszeć od kandydata, a następnie po prostu to powiedz.
  1. Kłopotliwe pytania. Rekruterzy uwielbiają zadawać zaskakujące pytania. Klasycznym przykładem są te z rozmów kwalifikacyjnych do Google: Ile piłek golfowych zmieści się w tramwaju? Ile jest okien w San Francisco? Ile musiałbyś dostać pieniędzy, żeby umyć je wszystkie?
    Pamiętaj, na te pytania nie ma dobrych i złych odpowiedzi. Tak naprawdę, odpowiedź jest praktycznie nieistotna. Liczy się sposób, w jakiej do niej docierasz. Celem takich pytań jest sprawdzić, w jaki sposób rozwiązujesz problemy, jak zachowujesz się w nietypowych okolicznościach. Gdy usłyszysz pytanie tego typu, nie panikuj i nie „strzelaj”. Nie podawaj liczb wziętych w chmur. Zacznij głośno myśleć, analizować, zastanawiać się w jaki sposób oszacować problem. To na tym zależy twojemu rozmówcy i to będzie oceniał. Patrząc realnie, on też nie wie, ile jest okien w San Francisco. Ale chce zobaczyć, jak mierzysz się z wyzwaniami. Liczy się droga, a nie meta.

Przygotowując się do rozmowy, pomyśl o powyższych wskazówkach i zastanów się nad nimi przez kilka chwil. Wyobraź sobie, jak będziesz się zachowywał i reagował. A przede wszystkim, bądź naturalny, nie udawaj. Bądź sobą, taki jesteś najlepszy. Powodzenia!

 

Tekst: Paweł Musiałowski