Na rynku na dobre zagościło nowe pokolenie – pokolenie Y. Potrzeba zrozumienia tej grupy społecznej oraz obcowania z nimi na polu biznesowym jest coraz głośniej artykułowana przez rynek. Specyfika tej generacji wymaga innego podejścia, wręcz rewolucyjnego w stosunku do ostatnich dziesięcioleci.

Co oznacza pojęcie „pokolenie Y”?  Tak naprawdę nie istnieje jedna, uniwersalna i niepodważalna definicja tego terminu. Każdy badacz i autor definiuje je trochę inaczej. Najczęściej jednak mówi się, że są to ludzie urodzeni między rokiem 1980 a 2000. Osobiście uważam, że taka formuła jest bardzo myląca. Pokolenie Y to w rzeczywistości zjawisko społeczne, to ludzie charakteryzujący się pewnymi wspólnymi cechami, wzorcami, sposobem postępowania i podchodzenia do wielu aspektów życia. Ciężko bowiem przesądzić, że ktoś urodzony w 1979 nie jest Y-kiem, natomiast osoba dwa lata młodsza jest już nim na pewno. Przynależność do tej grupy społecznej (liczącej na dzień dzisiejszy w Polsce już prawie 9 mln osób) wynika w zdecydowanie większym stopniu ze sposobu wychowania, dorastania i okoliczności, w jakich ono nastąpiło.

Aby zrozumieć, czym tak naprawdę charakteryzują się przedstawiciele millenialsów (tak również określa się Y-ków), warto porównać ich z ich wcześniejszą generacją, czyli pokoleniem X.  Są to osoby, które pamiętają trudne czasy komunistyczne, które stały w długich sklepowych kolejkach, kupowały na kartki, a w pracy były motywowane zgodnie z zasadą kija marchewki. W latach, w których kształtowali oni swoje osobowości, poglądy i przyzwyczajenia, w telewizji można było oglądać jeden czarno-biały kanał, a telefon był dobrem luksusowym. Musieli oni walczyć o siebie, o swoje prawa, wolność słowa i swobodę zakupową.

Y-ki dorastały w zupełnie innych realiach. Markety pełne różnorodnych produktów (polskich i zagranicznych), wszechobecna reklama, powszechna cyfryzacja czy wręcz uzależnienie od komputerów, smartfonów, tabletów i innych urządzeń, dzięki którym jesteśmy online niemal bez przerwy. Dostęp do informacji, ich swobodny przepływ, ogromne możliwości wynikające z globalizacji i rozwoju technologii, a także przyzwyczajenie do luksusu i dobrobytu. Millenialsi  nie walczą o produkty, oni są nieustannie namawiani do kupowania. Co więcej, robią to nie wychodząc z domu, po drodze porównując ceny w Internecie i opinie w mediach społecznościowych.

Te (i wiele innych) różnice sprawiają, że pokolenia X i Y wymagają zupełnie innego podejścia. A różni ich właściwie wszystko. Co innego ich motywuje, czego innego poszukują podczas swojej kariery zawodowej, z innych powodów kupują towary i usługi, inaczej należy z nimi rozmawiać i inaczej nimi zarządzać. Mówiąc krótko – dwa światy. To oczywiście przekłada się również na biznes. Y-ki inaczej do niego podchodzą, zarówno jako klienci, sprzedawcy, jak i pracownicy czy szefowie. Przykładowo, dla X-a szef był autorytetem, z którym nie wypada dyskutować. Dla Y-ka autorytet „z definicji” nie istnieje. Nie ważne, co masz w CV, ważne co potrafisz i czego możesz mnie nauczyć. X dostrzegł wartości i możliwości idące za rozwojem technologii, więc podczas zakupów porównuje ceny w kilku sklepach w Internecie. Y idzie krok dalej, analizując przede wszystkim wiarygodność i autentyczność sprzedającego i produktu, wykorzystują w tym celu media społecznościowe. Przykłady tego typu można mnożyć bez końca.

Jakie znaczenie ma rozgoszczenie się przedstawicieli pokolenia Y w biznesie? Ogromne. Stają się oni siłą napędową przedsiębiorczości i decydentami w małych i dużych firmach. Jeśli chcemy się z nimi dogadać, musimy ich dobrze poznać. Jak to zrobić? Zapraszam na szkolenia 🙂

 

Tekst: Paweł Musiałowski