Wyznaczając sobie cele i zadania do wykonania, warto pamiętać o ustaleniu terminu ich realizacji. Jeśli tego nie zrobimy, nasza naturalna skłonność do przekładania pewnych rzeczy i czynności na później sprawi, że będziemy to odwlekać w nieskończoność. Wyznaczenie ostatecznego terminu, czyli deadline’u, daje ogromną dawkę motywacji, tym silniejszą, im mniej czasu zostało.

Dlaczego tak się dzieje? Efektywność naszych działań zależy w dużej mierze od stopnia koncentracji. Kiedy mamy coś do zrobienia, ale nie jest to pilne, to łatwo naszą uwagę rozpraszają inne, niezwiązane z zadaniem, rzeczy. Gdy czasu jest dużo, wszystkie dźwięki dochodzące z ulicy są niezwykle intrygujące, a program o żółwiach morskich o wiele ciekawszy niż zwykle. Nieubłaganie nadchodzi jednak moment, w którym zostaje tak mało czasu, że trzeba się wziąć do pracy tu i teraz. W takich chwilach osiągamy najwyższy poziom koncentracji, a tym samym najwyższą efektywność. Nasz mózg przykłada do wykonywanej czynności ogromną uwagę, obie półkule współpracują, ponieważ za chwilę będzie za późno. Chcąc uniknąć uczucia zawodu i rozczarowania, angażuje wszystkie zasoby, aby osiągnąć cel.

Jak możemy to wykorzystać? Jeśli masz do zrobienia coś, co od dawna odkładasz na później, lub zaczynasz to po raz kolejny i zawsze kończy się na pierwszych kilku krokach – ustal ostateczny termin realizacji. Narzuć sobie deadline, nie zapominając o konsekwencjach, jakie będziesz musiał ponieść, gdy zawalisz termin. Tylko wtedy Twój umysł, chcąc uniknąć porażki, będzie współpracował.

Dzięki temu zabiegowi (celowemu lub nie) możliwe staje się wiele rzeczy, które wcześniej wydawały Ci się niemożliwe. Nawet to, gdy o 23:38 do Twojej głowy jak strzała wpada myśl „O rany, środowy artykuł!”. Impossible is nothing. Powodzenia.

 

Tekst: Paweł Musiałowski