Właśnie na tym polegała prawdziwa potęga: wykorzystywać innych do własnych celów, a zarazem kazać im wierzyć, że to oni sprawują kontrolę”. – Darth Bane

Ten o to cytat zdaje się wyczerpywać definicje manipulacji. Mimo że brzmi niczym hipnoza to działa na podobnej zasadzie. Jej autor pragnie nakierować nasz szlaki myślenia na jemu odpowiadający tor tym samym pozbawiając nas naszego własnego zdania czy rozumu. Sztuka społecznej hipnozy jest wielokrotnie starsza od egipskich piramid. Ludzie od zawsze próbują wykorzystywać innych do swoich celów za pośrednictwem strachu, nadziei oraz podniet. Od faraonów aż po dzisiejszych polityków. Manipulacja jest wszechobecna, widzimy ją na półkach sklepowych, w wydaniu wiadomości oraz hollywoodzkich produkcjach. Jest ona bardziej lub mniej niebezpieczna dla odbiorców, lecz nadal w odpowiednich rękach niezwykle groźna. Zamiast jednak rozprawiać nad jej historią, celowością czy skutkami skupmy się na jej konkretnych narzędziach. Przyczyna nigdy się nie zmieniła, ale jej metody owszem. Dzisiaj najniebezpieczniejszą manipulacją jest ta emitowana z grającego pudełka. Politycy różnorakich ugrupowań na zmianę wypuszczają z siebie kolejne dawki papki, które mają w swoim założeniu zmienić nas w to samo. My się nie dajemy i przedstawiamy wam cykl, w którym opiszemy najczęstsze metody manipulacji.

Argumentum at popu lum

Jest to argumentacja odwołująca się popularności jakiegoś zjawiska. Opiera się na wskazywaniu racji swojej opcji, gdyż wiele osób ją popiera. Najbanalniejszym jej przykładem jest, że w tym musi coś być bo miliony nie mogą się mylić. Często jest wykorzystywany przy wskazywaniu zbawiennych właściwości różnych środków pseudo-farmaceutycznych. Przykład – mnóstwo ludzi korzysta z leczenia na odległość więc to nie może być oszustwo. W polityce za to przejawia się w następujący sposób – miliony Polaków wybrało naszą opcję więc nie może ona być zła. Przy tym argumencie często zapomina się, iż większość nie zawsze musi mieć racje. Powtarzany błąd nadal zostaje błędem i bez znaczenia jest liczba jego wyznawców. Biorąc pod lupę przykład dyskusji na temat dostępności narkotyków miękkich na rynku polskim możemy śmiało zaobserwować najczęściej właśnie taką argumentację. Politycy i wyznawcy ruchu zalegalizowania często argumentują swoją rację w następujący sposób „wiele osób zażywa tego rodzaju używki i nic im się nie dzieje”. Pomijając ewidentne braki argumentacji merytorycznej jest to również manipulacja. Oprzeć się jej można stosunkowo łatwo, wystarczy sobie zadać fundamentalne pytanie. Czy większość ma racje?

Argumentum in terrorem

Jest to nic innego jak manipulacja poprzez strach. Odwoływanie się do najniższych instynktów jest tym skuteczniejsze im bardziej przestraszony jest odbiorca. Napędzając jego strach manipulatorzy są w stanie ukierunkować jego przekonania doprowadzając do skrajności poglądowych. Co tym bardziej jest przerażające manipulacja taka jest również powszechna przy wychowaniu dzieci. Zdanie -” bądź grzeczny, bo zły pan Cię zabierze” – jest niczym innym jak właśnie manipulacją poprzez terror. Oczywiście my się już złego pana nie boimy, więc nikt nie próbuje nami kierować w tak absurdalny sposób. Czy aby na pewno? W obecnej sytuacji politycznej to inne lęki są dominujące. Upadek gospodarki, nielegalni imigranci, a nawet 3 wojna światowa. Przybliżmy się kontrowersyjnemu tematowi Unii Europejskiej. To między innymi właśnie w tej debacie argument strachu jest najbardziej powszechnym. „Jeśli zostaniemy w Unii nasz kraj legnie w gruzach i skończymy jak Grecja”, „Jeśli wyjdziemy z Unii upadnie nasza gospodarka i nikt nam nie pomoże”. Skrajnie przeciwne obozy ugrupowań, mimo że się różnią poglądami to używają tej samej argumentacji. Straszą nas, że jeżeli nie poprzemy danej opcji stanie się coś złego. Na szczęście grożenie złym panem da się łatwo zaobserwować. Wystarczy jedynie znać ten trik i przypomnieć sobie, że żadnego złego pana nie ma.

Argumentum at hominem

Na koniec dzisiejszego zestawienia wybrałem istną wisienkę ze szczytu tortu. Ta metoda manipulacji jest dokładnie w takim samym stopniu niemerytoryczna co powszechna. Działa ona na prostym obrzucaniu się błotem. Często spotykana na różnorakich debatach politycznych gdzie przedstawiciele odmiennych ugrupowań, zamiast rozmawiać merytorycznie, wytykają sobie nawzajem kto więcej ukradł. Znacie to prawda? Przywołajmy sobie zatem jeden z wielu przykładów takiej debaty. Polityk ugrupowania A wspiera pogląd, że każdy obywatel powinien mieć broń. Polityk ze strony B jest temu zdaniu naturalnie przeciwny. Zamiast wyciągać merytoryczne argumentacje oboje panów rzuca sloganami mając na celu zniszczenie wizerunku konkurenta. „Ty nacjonalisto”, „Ty naiwny pacyfisto”, „Ty morderco” i tak dalej i dalej. Nasłuchać tego można się w niemalże każdych obradach a najczęstszym tego typu argumentem jest „a wy to więcej ukradliście”. Takie działania mają na celu zdyskredytowanie oponenta i wzbudzenie skrajnie negatywnego zdanie na jego temat wśród słuchaczy. Nie ma to nic wspólnego z żadną meteorytyką, lecz jak każda forma manipulacji ma działać na poziomie emocjonalnym. Więc to, co ja polecam, by nie dać się takiej argumentacji to nie skupiać się na jadzie a rozsiąść się wygodnie i oglądać przedstawienie. 

Tekst: Jakub Koronowski