Znasz to? Ten nastrój towarzyszący nowemu postanowieniu? To podniecenie na myśl o tym co będzie jak już się uda? Tę ekscytację wynikającą z nadchodzącej zmiany? Tak, wspaniałe uczucie. A potem pojawia się magiczne zdanie „od jutra zaczynam„. Albo „startuje od nowego miesiąca„. Albo roku. Dlaczego magiczne? Bo w czarodziejski sposób zmienia się w „nigdy„. I nic się nie zmienia.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tak często nasze postanowienia kończą się w dniu ich podjęcia? Dlaczego rezygnujemy, poddajemy się, przestajemy walczyć, tracimy motywacje?

Przyczyn jest wiele i ciężko je w jakikolwiek sposób sklasyfikować. Jest jednak coś, co utrudnia codzienna walkę z samym sobą nam wszystkim. Coś, co sprawia, ze motywacja spada, ochota maleje, plany pozostają wizjami. Coś, co według badań dotyka, w mniejszym bądź większym stopniu, ponad 80 % populacji. „A imię jego” prokrastynacja.

Prokrastynacja to, najprościej mówiąc, skłonność do odwlekania czynności na później. Tendencja do nieustannego przekładania na za godzinę, na jutro, na weekend, na poniedziałek itd. Prokrastynacja jest zjawiskiem powszechnym w społeczeństwie. Często zwlekamy z wykonaniem jakiegoś zadania, dobrze wiedząc, że i tak będzie trzeba do tego wrócić. Zostawiamy wszystko na ostatnia chwile, dokładając sobie niepotrzebnego stresu. A konkretnie dystresu, czyli jego negatywnej formy. Co ciekawe, ilość energii, jaka zużywamy przez wywoływanie dystresu wynikającego z odłożenia rzeczy na później (przy zachowaniu świadomości o konieczności wykonania tego w późniejszym terminie) jest większa niż ta, która spożytkowalibyśmy po prostu to robiąc! Co to oznacza? Że nie dość, że czeka nas wysiłek związany z dana czynnością, to jeszcze dokładamy sobie co najmniej drugie tyle odkładając to na później. Kiepsko.

Ktoś kiedyś powiedział: Dzięki Bogu to prokrastynacja, już myślałem, ze jestem leniwy. Cóż, zawsze to jakieś wytłumaczenie.

Kiedy już mamy nazwanego wroga naszej motywacji, zastanówmy się jak możemy z nim walczyć. Co zrobić, żeby wstając rano nam się chciało. Żebyśmy nie odpuszczali, osiągali postawione cele, docierali do końca. 

Każda droga, niezależnie od tego jak wydaje się długa, zaczyna się od pierwszego kroku„. Te słowa,  pochodzące od Briana Tracy’ego, są tak samo oczywiste, jak i kluczowe. Jeśli chcesz coś osiągnąć, po prostu zacznij to robić. Pozostawanie w sferze  marzeń i wizji do niczego Cię nie doprowadzi.  Pomyśl wiec, od czego należy zacząć, co trzeba zrobić, aby zaczęło się dziać w Twoim życiu. Chcesz schudnąć – zmień swój styl życia już dziś. Chcesz stworzyć biznes-dowiedz się jak to zrobić i ZACZNIJ DZIAŁAĆ.

Nawet najlepszy start nie doprowadzi Cię do sukcesu, jeśli nie będziesz konsekwentna. Wytrwałość w swoich decyzjach i postanowieniach to klucz do osiągania satysfakcjonujących rezultatów.  Zaakceptuj fakt, że po drodze będzie ciężko, że będą zdarzały się kryzysy i gorsze chwile. Że emocje związane z wyznaczonym celem opadną, a ich miejsce zajmie wysiłek, który musisz podjąć każdego dnia. Pamiętaj jednak, że charakter to umiejętność wprowadzania w czyn dobrego postanowienia w długo po tym, gdy opuścił Cię nastrój, w którym go poczyniłaś.[1]

Co robić, żeby nie przestało się chcieć? Jest na to kilka pomocnych sposobów.

Po pierwsze, nie zostawaj z tym sama. Pozwól innym się wspierać. Powiedz swoim bliskim, znajomym, rodzinie o swoich planach i celach. Poinformuj ich, w jaki sposób chcesz je osiągnąć. Dzięki temu osoby z twojego otoczenia będą mogły ci pomagać, motywować, podtrzymywać na duchu w trudnych chwilach. Ty z kolei poczujesz się w pewien sposób zobowiązana do bycia konsekwentna, ponieważ inni będą cię obserwować i „rozliczać”. Taka zewnętrzna motywacja bywa bardzo skuteczna, spróbuj sama!

Po drugie, wizualizacja. Wyobraź sobie siebie w momencie osiągnięcia wymarzonego celu. Zamknij oczy i zobacz ten moment, zadbaj o szczegóły. Wywołaj te emocje, poczuj smak zwycięstwa i zapach dumy. Tak, już dziś masz upragniona wagę i sylwetkę. Tak, już dziś jeździsz tym cudownym autem. Tak, już dziś prowadzisz własny biznes. Wizualizacja ma sens tylko wtedy, jeśli wyobrazisz sobie ten moment możliwie dokładnie i realistycznie. Zadbaj o wszystkie zmysły! Pomóż sobie, oglądając zdjęcia czy filmy obrazujące to, do czego zmierzasz. Słuchaj wypowiedzi osób, które już to zrobiły. Widząc dokąd idziesz, mając przed oczami cel, droga staje się łatwiejsza.

Po trzecie, odpowiednio formułuj cele. Dobry cel powinien być ambitny, ale realny. Zbyt łatwe cele nie posuwają nas do przodu, jednak cel „z kosmosu” z góry skazuje Cię na przegrana. Z drugiej strony, nic tak nie motywuje jak odniesiony sukces. Realne cele pozwalają odnosić sukcesy, który napędzają do dalszych działań. Cel powinien być precyzyjnie wyrażony, najlepiej liczbowo. Ważne też, aby był określony w czasie. Tylko wtedy jesteś w stanie rozliczyć się z jego realizacji. I na koniec, formułuj swoje cele w pozytywny sposób! Nie lubimy, jak nam się zakazuje czy zabrania, wiec cel „nie będę się objadać chipsami przed tv” to zły cel! Zastąp go czymś w rodzaju „gdy najdzie mnie ochota na chipsa podczas oglądania telewizji, zastąpię go świeżymi  owocami lub warzywami „. Pozytywny cel ułatwia realizacje!

Na koniec zapamiętaj: porażka nie istnieje! Dowodzi tego już sama etymologia tego słowa. „Po-rażka”, pochodna od „po-razie” , oznacza sytuacje, w której poddajemy się po jednym razie, po jednej próbie. Zatem co zrobić, aby nie przegrać? Spróbować po raz kolejny. W końcu zawsze udaje się za ostatnim razem!

[1] Marek Stelmaszyk, „Nowoczesne techniki sprzedaży”, Gdynia 2016r.

/Artykuł ukazał się w magazynie Studio Figura w styczniu 2017. Napisał: Paweł Musiałowski/